Archiwum dla Styczeń 2009

#02 napadao

a chwaliłem się niedawno, że w głowie ułożyłem sobie cały wpis na dziś. a miał być taki fajny (przynajmniej ja tak sądziłem), taki plastyczny, taki z przesłaniem (chyba) i w ogóle.
ale zmęczenie robi swoje. zanim przyszedłem (w zasadzie ‚przyszłem’, bo byłem niedaleko od domu) zdążyłem wszystko zapomnieć. a mówiłem sobie, odpalę komputer, włączę mozille, zaloguje się wszędzie gdzie się da i podzielę się moimi skromnymi przemyśleniami i obserwacjami.
miało być o głupiej babie, która mimo swego nikczemnego wzrostu, spojrzała na mnie ‚z góry’, o ludziach, którzy (dalej) mimo ‚pchać’-ciągną (analfabeci czy co?), o innych ludziach, którzy płacąc 89 groszy za program telewizyjny, wymagają świetnej jakości papieru, wywiadów z gwiazdami, horoskopów, konkursów, krzyżówek, a najlepiej jakiegoś gratisu np. w postaci dobrego filmu na dvd. mniej więcej o tym miało być.

nie wypada stawiać się wyżej od innych (a przynajmniej nie pokazywać tego. zostawić to dla siebie i delektować się tą myślą), trzeba czytać i uważać, a wymagając należy dawać też coś od siebie.
ale to wszystko to prawdy znane i objawione. jedynie przypomniane.

a! i na końcu był jeszcze cygan-hochsztapler sprzedający obrazki z papieżem. cygan na śniegu. napadao trochę.

Reklamy

#01 malyna

wstajesz, rozwierasz paszcze by zachłannie nachapać się powietrza, spoglądasz przez okno, w którym widzisz bliźniaczo podobny blok, stawiasz nogi na czymś, co po sobotnim odkurzaniu przypominało dywan i..(ku***) ktoś śmiał zajebać mi moje kapcie (papcie, chapcie, srapcie, jak tam sobie chcecie). z oczami za mgłą i przeświadczeniem, że rano nic gorszego stać się nie mogło, wtaczam się do kuchni. otwieram półkę i już z mniejszym zdziwieniem, ale za to z głośniejszą k***ą w myślach, spostrzegam, że nie ma moich ulubionych płatków śniadaniowych.

i tak cały dzień. nawet 25 nie przyjechało.

lepiej z góry założyć, że czegoś niema, nie będzie, nie ma prawa być, bo potem jest łatwiej odrzucić to od siebie niż sromotnie się przejechać po stracie. a jak będzie to się ciesz, że ci się trafiło.

na koniec belgijski shit nie na temat:

piesek_belgia

#00

pierwszy wpis i już dylemat co napisać. ale nic.

znalazłem w sobie odrobinę dobrych chęci i z pokładów niewykorzystanego czasu, natłoku mniej lub bardziej dojrzałych przemyśleń, mniej lub bardziej filozoficznych wywodów i nudy, która (szczególnie w ferie) zżera mnie od wewnątrz-powstał, a raczej będzie powstawał „Just another WordPress.com weblog”.

starczy na początek. bez brawury.

tworzone przy:
Bonobo – Silver