Archiwum dla Czerwiec 2009

szczęśliwej(?) drogi już czas-jak mówi znany piosenkarz żydowsko-portugalskiego pochodzenia. a może innego pochodze..mniejsza o to.

zwijam znowu manatki, bo zwija się dostawca internetu. tak więc nie znam dnia ani godziny, w którym ktoś znów udostępni mi czy to moją ulubioną nk, czy lasta czy wreszcie wordpressa.

no. bez wylewności.
to do kolejnego razu.

a na najbliższy czas coś i starego, i nowego:
Miles ze swoim So What.
szszszszuper kawałek, który polecam gdzieś znaleźć i odsłuchać.
i coś ładnego, zapadającego w ucho.

(ta niedziela była mocno zryta i zj***na. Trzy siostry nie są superfajne, ludzie bywają szurnięci i zabierają ci twoją wolność swoimi ‚mam-muchy-w-nosie’ humorami)

Reklamy

na chwileczkę


nie ma w zasadzie co robić. nudzi się i dłuży. a za chwilę wakacje. wniosek-będzie jeszcze dłużej i nudniej, bo w wakacje zawsze tak jest.

nie ma się co rozpisywać, bo nie ma weny, warunków itp. jest za to hałas, lekcja TI, godzina ok. 12:30, tuzin debili nad głową.

dość długoletnich „tymczasowych” aresztów.
nie żebym popierał Pana reklamującego się tym hasłem, ale świetnie to obrazuje moją sytuację.
Olu, wszystkiego najlepszego.

dajesz Endrju.
i chan chan, bo wymiata.