Archiwum dla Sierpień 2010

mijają dwa miesiące od ostatniego wpisu i nie żeby nie chciało mi się pisać, ale…no dobra, nie chciało mi się.
a więc w skrócie.
24 VI – Kraków. Boże coś Polskę..masakra, a nie egzamin – odpadam po I etapie (jedna. zasrana. ocena!)
4 dni później (28) oficjalnie zostaję pracownikiem (!) restauracji (!) McDonald’s (!).
w środę odebrałem wyniki matur. pogratulowałem sobie, bo jak na 3 tygodnie nauki to wyszło całkiem, całkiem
w czwartek, tj. 1 VII, odbył się najzajebistszy egzamin mojego życia – Wrocław. do domu wracałem cały w skowronkach, bo zostałem dopuszczony do kolejnego etapu.
4 był drugi etap – Boże coś Polskę, masa..a już 8 byłem studentem PWST we Wrocławiu.
szczerze to chyba nie uwierzę póki nie zobaczę indeksu z moim nazwiskiem.
o, 2 sierpnia miałem urodziny hucznie obchodzone podczas samotnie spędzonej przerwy obiadowej w Macu. i poczułem się tak jakoś niebywale staro, jak nigdy wcześniej.
no i chyba tyle.

z tego miejsca dziękuję i macham do tych, którzy tu wchodzili codziennie przez ostatnie dwa miesiące licząc, że cokolwiek się tu ruszy.

lepiej późno niż wcale, ale od wczoraj mam nową miłość. nazywa się The Who. oderwać się nie mogę.
a że nie było mnie kilka dni to i kilka utworów trzeba wrzucić.

ogień!

piosenka, po której w nich też się zakochałem.

treat me like your mother.

Reklamy